Od 16 lat uczę coachów, jak budować swoje biznesy coachingowe.

I przez te lata widziałam bardzo różne drogi.

Coachów, którzy bardzo szybko zbudowali pełną praktykę.
Takich, którym zajęło to kilka lat.

Takich, którzy w pewnym momencie powiedzieli: nie, jednak prowadzenie własnego biznesu nie jest dla mnie. I to też jest okej.

Widziałam coachów pracujących wyłącznie online i takich, którzy pracują przede wszystkim stacjonarnie. Takich, którzy są bardzo aktywni w social mediach i takich, którzy prawie w ogóle ich nie używają.

Naprawdę jest wiele sposobów na zbudowanie dobrze prosperującego biznesu coachingowego.

Ale są niepodważalne wspólne mianowniki, które powtarzają się zawsze u coachów, którzy zbudowali stabilny biznes, utrzymują się z coachingu i potrafią ten biznes prowadzić przez lata.

I wczoraj mieliśmy okazję zobaczyć te wspólne mianowniki w pełnej krasie.

Zaprosiłam na rozmowę trzy absolwentki PROSPERUJ JAKO COACH!, które dzisiaj utrzymują się z coachingu: Annę Cichowską, Dorotę Wolską i Sonię Kłobuchowską.

Każda z nich ma inną specjalizację. Każda jest na rynku od innego czasu. Inaczej pracują ze swoimi klientami i trochę inaczej ich pozyskują.

Pracują z różną liczbą klientów: Jedna mówiła o 8–10 klientach jako swoim optimum. Druga ma obecnie około 10, choć w najbardziej intensywnym okresie prowadziła 14 klientek jednocześnie. Trzecia pracuje obecnie z około 15 osobami, a w szczytowym momencie miała 20 klientów w procesach.

Różnią się w wielu aspektach.

Ale kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co musiały zrobić i czego musiały się nauczyć, żeby dojść do miejsca, w którym są dzisiaj, cały czas wracały te same rzeczy.

I to są dokładnie te rzeczy, które przez ostatnich 16 lat widzę u coachów, którzy budują stabilne, dobrze prosperujące biznesy.

1. Świadomie, mocno i zdecydowanie stają w pozycji właścicielek biznesu.

To jest pierwsza i najważniejsza zmiana perspektywy.

Od samego początku pracy nad stabilnym biznesem wchodzą w rolę jego właścicielki.

Podejmują mocną decyzję: buduję biznes coachingowy. Chcę na nim zarabiać, dobrze z niego żyć i jednocześnie realizować swoją misję.

Dorota mówiła podczas naszego spotkania, że właśnie ta decyzja była dla niej jednym z najważniejszych momentów. Odeszła z korporacji i zdecydowała: jestem właścicielką biznesu coachingowego. Buduję firmę, która ma zarabiać i jednocześnie realizować moją misję.

I ta decyzja ma konkretne konsekwencje. Odpowiadają za całość.

Za to, jak dobrze pracują z klientami. Za to, czy ludzie w ogóle o nich usłyszą. Czy do nich przyjdą. Co im zaoferują. Co im sprzedadzą i za ile. Jak będzie wyglądał ich marketing. Jaki marketing faktycznie wykonają i kiedy. Jak zorganizują swoją pracę. Jakie decyzje podejmą, kiedy coś nie działa.

To wszystko jest ich robotą.

2. Mają precyzyjnie określone i zakomunikowane, z kim pracują, w czym pomagają i jak to robią.

Wybierają specjalizację, która wyrasta z ich pasji, poczucia miski, doświadczenia, umiejętności, zainteresowań. Dobrze rozumieją ludzi, z którymi chcą pracować, ich rzeczywistość i problemy, za których rozwiązanie są gotowi zapłacić.

I tę precyzję naprawdę słychać, kiedy mówią o swoim biznesie.

W słowach, których używają. W sposobie, w jaki opisują swoich klientów. W energii i pewności, z jaką mówią: to są moi ludzie i właśnie im chcę pomagać.

Ania opowiadała, że znalezienie specjalizacji było dla niej prawdziwym „węzłem gordyjskim”. Kiedy w końcu ją znalazła, doprecyzowała i nazwała, stała się dla niej wręcz oczywista.

I właśnie to samo było słychać u Doroty i Soni. Każda dokładnie wie, dla kogo jest, dlaczego właśnie dla tych ludzi i jak chce im pomagać.

3. Mają własny sposób pracy i prowadzą klienta przez cały proces.

Wiedzą, dokąd prowadzą klienta i jak ma wyglądać droga, którą razem przejdą.

Mają przemyślany proces coachingowy, jego etapy, ramy i sposób pracy. Potrafią go elastycznie dopasować do tego, co dzieje się z klientem, ale cały czas wiedzą, jaki rezultat wspólnie budują i dokąd zmierzają.

I tego bardzo często nie wynosi się ze szkoły coachingowej.

Dorota mówiła podczas spotkania, że jedną z najcenniejszych rzeczy, których nauczyła się w PROSPERUJ JAKO COACH!, było właśnie określenie własnego procesu i nauczenie się świadomego prowadzenia nim klienta.

I to zmienia również sposób, w jaki komunikują swoją ofertę.

Klient widzi, że przychodzi do osoby, która wie, dokąd go prowadzi, ma konkretny sposób pracy i potrafi mu powiedzieć, jak będzie wyglądała ich wspólna droga.

Coaching przestaje być dla niego tajemniczym procesem, w którym coach będzie zadawał pytania, a on „ma w sobie wszystkie odpowiedzi”.

Jest ktoś, kto prowadzi proces i bierze odpowiedzialność za jego jakość.

Bo jak powiedziałam wczoraj: jeśli jedyną zasadą jest „podążam za klientem”, to klient w krzaki, ja w krzaki.

One wiedzą, co sprzedają. Potrafią to jasno zakomunikować. A potem wiedzą, jak poprowadzić klienta do tego, po co do nich przyszedł.

4. Aktywnie wychodzą po klientów.

Mają kompletny system marketingowy i korzystają z różnych sposobów budowania widoczności, zaufania i pozyskiwania klientów. Strona internetowa, social media, newsletter, wartościowe treści, marka osobista, rekomendacje, wszystko ma w nim swoje miejsce.

Ale klientów przynosi im przede wszystkim aktywność.

Prowadzą warsztaty. Występują. Nawiązują partnerstwa. Chodzą na spotkania i konferencje. Rozmawiają z ludźmi. Dzwonią do organizacji. Proponują współpracę. Są tam, gdzie są ich potencjalni klienci.

Sonia nazwała to podczas spotkania bardzo prosto: ekspozycja. Trzeba wyjść, pokazać się, odezwać, zaproponować coś, dać ludziom możliwość poznania siebie i swojej pracy.

I tego trzeba się dobrze nauczyć.

Dobrze prosperujące coachki regularnie robią rzeczy, które prowadzą do prawdziwego kontaktu z potencjalnymi klientami.

Nie chowają się za strategiami, które są łatwiejsze do nauczenia się i wykonania. Uczą się dobrze prowadzić te, które rzeczywiście prowadzą do klientów.

5. Nauczyły się dobrej, uczciwej sprzedaży i swobodnego myślenia i rozmawiania o pieniądzach.

Opanowały dobry proces prowadzenia wstępnej konsultacji z potencjalnym klientem.

Potrafią podczas tej rozmowy naprawdę poznać człowieka, zrozumieć, z czym przychodzi, czego potrzebuje i ocenić, czy coaching jest dla niego właściwym rozwiązaniem i czy one są właściwym coachem dla niego.

A jeśli widzą, że mogą mu pomóc, zdecydowanie proponują współpracę.

Umieją jasno powiedzieć, jak będzie wyglądała, ile kosztuje i co klient może dzięki niej osiągnąć. Swobodnie rozmawiają o pieniądzach. Potrafią usłyszeć „nie” i dalej robić swoją robotę.

To też mocno wybrzmiało podczas naszego spotkania. Dla jednej z dziewczyn dużym krokiem było nauczenie się wypowiadania własnej ceny z przekonaniem. Ja z kolei opowiadałam o tym, jak sama musiałam nauczyć się prowadzenia rozmów sprzedażowych i pracy z obiekcjami.

Dobra sprzedaż w biznesie coachingowym jest kolejną kompetencją, którą trzeba po prostu opanować.

6. Regularnie pracują w swoim biznesie.

Mają określone godziny pracy i wiedzą, czym w tych godzinach się zajmują.

Mają czas na klientów. Czas na marketing i pozyskiwanie nowych klientów. Na administrację. Na rozwój swojej oferty. Na uczenie się i pracę koncepcyjną.

Podczas spotkania każda z dziewczyn trochę inaczej opowiadała o swoim tygodniu, ale u wszystkich było widać jedno: ich biznes ma swoje miejsce w kalendarzu.

Pracują nad nim regularnie, obserwują efekty swoich działań, wyciągają wnioski i z czasem coraz lepiej wiedzą, co działa właśnie u nich.

7. Dbają o swoje granice i budują biznes, który są w stanie prowadzić przez lata.

Wiedzą, ile klientów są w stanie dobrze prowadzić. W jakich godzinach chcą pracować. Ile dni w tygodniu przeznaczają na sesje, a ile potrzebują na pozostałą część biznesu i na swoje życie.

Podczas spotkania padały bardzo konkretne liczby: dla Ani optimum to 8–10 klientów. Dorota pracuje obecnie z około 10. Sonia z około 15. Każda z nich wypracowała swój własny rytm i swoje granice.

Pilnują godzin pracy. Zostawiają dni bez klientów. Mają przestrzeń na marketing, administrację, myślenie, rozwój i odpoczynek.

Bo stabilny biznes coachingowy trzeba umieć prowadzić również wtedy, kiedy jest pełny.

I tego też trzeba się nauczyć.

Biznes coachingowy jest wspaniałą przygodą. Ale ma też fundować nam wygodne i spokojne życie.


I dokładnie tego uczę w PROSPERUJ JAKO COACH!. 

Wszystkiego, o czym przeczytałaś wyżej.

Nie ma tam wiedzy „na wszelki wypadek”. Są rzeczy, których naprawdę potrzebujesz, żeby zbudować stabilny biznes coachingowy: od specjalizacji i własnego procesu pracy z klientem, przez marketing i sprzedaż, po organizację, pieniądze i prowadzenie całego biznesu.

Uczysz się tego, robisz to we własnym biznesie, sprawdzasz na żywo efekty, poprawiamy, idziesz dalej, zdobywasz klientów.

6 października zaczynamy kolejną edycję PROSPERUJ JAKO COACH!.

Jeśli chcesz zbudować biznes coachingowy, z którego będziesz dobrze żyć, wskakuj.

Naprawdę nie ma już na co czekać.

DOŁĄCZ DO PROGRAMU

PS. Chcesz obejrzeć naszą rozmowę?

Zostawiam Ci tutaj nagranie ze spotkania z Anią, Dorotą i Sonią.

Małe uprzedzenie: pierwszych około 15 minut niestety się nie nagrało. Zorientowałam się dopiero w trakcie spotkania, że nie włączyłam nagrywania :)

W tej brakującej części dziewczyny opowiadały głównie o tym, w jakim miejscu były ze swoim biznesem, kiedy zaczynały PROSPERUJ JAKO COACH!, ilu miały klientów i z czym wtedy najbardziej się zmagały. Reszta rozmowy jest i naprawdę warto jej posłuchać.