Często słyszę od coachów, że uczono ich, by proces coachingowy nie trwał zbyt długo – najlepiej kilka, maksymalnie kilkanaście sesji, zamkniętych w trzech miesiącach.

Tymczasem mój proces coachingowy trwa zazwyczaj znacznie dłużej. I nie – to nie dlatego, że jestem kiepską coachką i „nie wyrabiam się” w krótszym czasie.

W tym odcinku opowiem Ci, dlaczego prowadzę coaching inaczej, skąd biorą się te założenia o krótkich procesach i dlaczego dłuższa współpraca może być znacznie bardziej wspierająca – zarówno dla klienta, jak i dla coacha.