Budowanie biznesu coachingowego nie jest szybkie, lekkie i bezwysiłkowe. Wymaga kompletnego zaangażowania.
A to wcale nie jest łatwe. Bo trzymamy się bezpiecznych granic, które wyznacza nam nasze strachliwe ego. Wiem, byłam tam, robiłam to, wyszłam z tego.
“Half-heartedness”. Lubią to angielskie słowo, bo dobrze oddaje energię podejścia bez całkowitego zaangażowania. Takiego z połową serca w projekcie.
Ale “half-heartedness” nie wystarczy, żeby zbudować prosperujący biznes coachingowy. Potrzebujesz “wholeheartedness” – całkowitego zanurkowania. I odpłynięcia od brzegu, którego kurczowo trzyma się Twoje ego.
Jak się na to przygotować? O tym dzisiaj właśnie.

