Wiesz, co jest jednym z naszych największych grzechów w komunikacji z potencjalnymi klientami? To, że od razu chcemy wejść na głęboką wodę z potencjalnym klientem. Po 5 minutach znajomości. No bo przecież coaching to głęboki proces, prawda?

Prawda. Ale podczas marketingu nie jesteś jeszcze w tym procesie z klientem. Aby mieć z kimkolwiek „głęboką” konwersację, musisz najpierw zbudować do tego relację i zaufanie. A to wymaga czasu. 

Nie wiem jak Ty, ale ja nienajlepiej przyjmuję posty na FB nieznanych mi bliżej coachów głoszące, że mnie rozumieją i mogą mi pomóc nareszcie żyć szczęśliwie. „Naprawdę?” – myślę sobie. „Przecież mnie nie znasz, nie wiesz, czy już nie żyję szczęśliwie’, dodaję. Takie wyskakiwanie na mnie z chęcią pomocy ze strony nieznanych mi bliżej osób jest w mojej opinii co najmniej zarozumiałe. 

Głębia przekazu kierowanego do naszych odbiorców powinna rosnąć wraz ze zbudowaną z nimi relacją. Częstym „grzechem” w marketingu coacha jest niestosowanie się do tej zasady. Sprawdź, czy nie grzeszysz.