Ostatnio jedna z uczestniczek mojego kursu WYSTARTUJ JAKO COACH zadała pytanie, które – choć brzmiało całkiem zwyczajnie – poruszyło coś bardzo ważnego.

Zapytała: „Ile czasu powinnam dać sobie na rozwinięcie praktyki coachingowej?” Bo wiesz, nawet zanim dołączyła do kursu, działała już od kilku miesięcy, próbowała różnych rzeczy, ale nie widzi jeszcze spektakularnych rezultatów. I zaczęła się zastanawiać – czy warto sobie wyznaczyć jakąś granicę? Datę, do której daje sobie i potencjalnym klientom czas, a jeśli nie pójdzie po jej myśli… to po prostu odpuścić?

Na pierwszy rzut oka – uczciwe, sensowne pytanie. Ale im dłużej o nim myślę, tym bardziej widzę, że jest w nim pewna pułapka. Bo ono już z góry zakłada możliwość porażki. I to nie jest zarzut – to jest coś, co widzę u wielu coachów na początku drogi. Dlatego dziś zapraszam Cię do rozmowy o tym: Czy to naprawdę kwestia „ile czasu sobie dać”?

A może… ważniejsze pytania brzmią: Co konkretnie robić, jak działać i na jakim poziomie, aby mieć rezultaty – czyli klientów na coaching?

Porozmawiajmy o tym, od czego naprawdę zależy sukces w tym zawodzie – i od kogo.